Wstęp

O II Wojnie Światowej i o Polskim Państwie Podziemnym, czytaj tu.

 

 

 

 Kampania Wrześniowa

 

Niemiecki pancernik „Schleswig Holstein” ostrzeliwuje Westerplatte

 

W ostatnich dniach sierpnia 1939 r. prawie wszyscy instruktorzy i starsi harcerze zostali powołani prosto z akcji letniej do służby w wojsku. Harcerze brali udział w bezpośredniej walce z Niemcami albo pomagali w służbach a harcerki działały w Pogotowiu i niosły pomoc władzom wojskowym i cywilnym w służbie sanitarnej, ratowniczej, łącznościowej i gospodarczej. Wielu harcerzy zginęło wskutek bombardowania lub w bitwach Kampanii Wrześniowej. Inni trafili do niewoli niemieckiej – a po 17. września do sowieckiej. Niektórzy przedostali się do Rumunii lub na Węgry i tam zostali w obozach uchodźców lub uciekali na Zachód, by tam kontynuować walkę o wolną Polskę. Kierowali się do Francji, gdzie przebywał Rząd Polski, a następnie – po upadku Francji – do Szkocji, gdzie tworzył się u boku Wielkiej Brytanii 1 Dywizja Wojska Polskiego.   Czytaj dalej.         

 

 

 

Wywózki do "ziemi nieludzkiej"  

Po zajęciu ziem wschodnich Rzeczypospolitej i przyłączeniu ich do Związku Sowieckiego, władze sowieckie zaczęły wywozić zamieszkałą tu ludność polską w głąb Rosji. Ogółem w latach 1940-41 wywieziono ponad 1 milion ludzi. Pierwsza masowa deportacja rozpoczęła się 10. lutego 1940 r. Tej jednej nocy sowiecka tajna policja NKWD zabrała z domów 220,000 ludzi. Kazano im spakować najważniejsze rzeczy a potem załadowano całe rodziny – łącznie z niemowlętami, babciami i prababkami – na ciężarówki i zawieziono na stację kolejową. Ze wszystkich stron zjeżdżały się jednakowe ciężarówki pełne wystraszonych ludzi, a w każdej z nich po dwóch enkawudzistów z karabinami. Wpychano ludzi na siłę do towarowych wagonów z malutkim zakratowanym oknem i dziurą w podłodze. Takimi pociągami wieziono ich całymi tygodniami w nieznanym kierunku, z rzadką możliwością wyjścia na zewnątrz. Wywożono ich pod biegun północny w okolice Morza Białego i Workuty; za Ural na Syberię; na Kołymę; oraz w stepy Kazachstanu (mapa). Po wyładowaniu z pociągów kierowano ich do przymusowej pracy (n.p. przy wyrębie lasu i budowaniu dróg) w zamian za minimalny przydział jedzenia. Tak, jak inni mieszkańcy Związku Sowieckiego, Polacy byli pod stałym nadzorem tajnej policji, NKWD. Próby organizowania jakiejkolwiek pracy harcerskiej były natychmiast tłumione. O tym, jak jedną harcerkę wezwał w nocy komendant NKWD czytaj tu. A tu znajdziesz bibliografię.  A tu znajdziesz kominek "Dzieci Andersa".  A tu znajdziesz gawęde:  Deportacja z Polski.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Bądź Gotów

 

 

 

 

 

 

W chwili kapitulacji, harcerstwo przeszło do podziemia. Obie organizacje, męska i żeńska, a także podziemne władze wojskowe były zdania, że młodzież nie powinna się angażować w ryzykowną działalność wojskową, ale pozostając w ramach własnej organizacji, kształcić się, przygotowywać się do przyszłej służby, wykonywać zadania pomocnicze i specjalne. Program „Dziś – Jutro – Pojutrze” określał cel wychowawczy: nauka i praca w konspiracji (dziś); przygotowanie do powstania (jutro) i do służby  w wolnej Polsce (pojutrze). Harcerki oparły pracę na istniejącej sieci i sprawdzonej kadrze Pogotowia z Józefą Łapińską na czele. Pogotowie, które później przyjęło kryptonim „Bądź Gotów” działało do końca wojny. W ramach Pogotowia harcerki organizowały pomoc dla jeńców i więźniów, sprawowały opiekę nad dziećmi i niepełnosprawnymi, brały udział w tajnym nauczaniu i pełniły służbę jako sanitariuszki i łączniczki. Kurierki Pogotowia docierały do wszystkich rejonów Polski a także za granicę. W ten sposób Pogotowie koordynowało konspiracyjną pracę organizacji harcerek i utrzymywało kontakt z organizacją harcerzy, kierownictwem wojskowym ZWZ–AK, i z przedstawicielami harcerstwa poza granicami Kraju. Harcerki spotykały się na tajnych zbiórkach zastępu i drużyny. Organizowały tajne wycieczki i obozy, jak na przykład obóz 1 Warszawskiej Żeńskiej Drużyny Harcerek w Radości (czytaj dalej). W miarę zbliżania się Powstania, coraz więcej instruktorek i harcerek przygotowanych do służby sanitarnej i łącznościowej przechodziło do Wojskowej Służby Kobiet pod komendę Armii Krajowej (AK).

 

Szare Szeregi

Harcerze pod komendą Naczelnika Floriana Marciniaka przyjęli nazwę „Szare Szeregi”. W pierwszym okresie wciągali samorzutnie powstające w różnych częściach Polski pojedyńcze konspiracyjne grupy harcerzy, a z czasem odbudowali organizację terytorialną. Za przykład wzięli organizację pracowitych pszczół: „Pasieka” to kryptonim Głównej Kwatery „Ul” to chorągiew, „Rój” to hufiec, „Rodzina” to drużyna, a poszczególne zastępy nazwano „Pszczołami”. Od listopada 1942 r. zaczęto przyjmować do szeregów młodszych chłopców i podzielono organizację na trzy piony: „Zawisza” (12-14 lat); Bojowe Szkoły (15-17 lat); oraz Grupy Szturmowe (18+ lat). Zawiszacy zdobywali stopnie młodzieżowe dostosowane do potrzeb warunków okupacji. Ćwiczenia i gry miały na celu przygotowanie do pełnienia służb pomocniczych i do udziału w przyszłości w Małym Sabotażu. Harcerze w Bojowych Szkołach przede wszystkim uprawiali Mały Sabotaż, Akcję „N” (wojnę psychologiczną niszczącą samopoczucie okupantów i kolaborantów) oraz wywiad – zbieranie informacji na temat przemieszczania wojsk niemieckich, składów amunicji, transportów kolejowych, itd. Najstarsi harcerze w Grupach Szturmowych brali udział w akcji dywersyjnej, współpracując ściśle z Kierownictwem Dywersji AK (t.zw. „Kedyw”). Akcja ta wymagała nie tylko męstwa i dyscypliny, ale również inteligencji. Grupy Szturmowe wysadzały niemieckie pociągi wiozące sprzęt i amunicję na front rosyjski, niszczyły mosty, odbijały więźniów, likwidowały szczególnie niebezpiecznych urzędników niemieckich, przyjmowały alianckie zrzuty lotnicze. Dowódcą jednej z Grup Szturmowych był drużynowy przedwojennej 23. Warszawskiej Drużyny Harcerzy, Tadeusz Zawadzki, pseudonim „Zośka”. Zginął w sierpniu 1943 r. podczas rozbrajania posterunku niemieckiego w Sieczychach. Grupy Szturmowe zostały przekształcone na dwa harcerskie bataliony wojskowe, „Zośka” i „Parasol”, które weszły w skład Armii Krajowej i wsławiły się podczas Powstania Warszawskiego. Przeczytaj jeszcze...

 

 

Kotwica         

„Wiosną 1942 r. zaczęły pojawiać się w Warszawie kotwice. Szczególnie młodzież prześcigiwała się w rysowaniu tych kotwic, czyli znaków PW, Polska Walczy. (P wstawione w W). Na murach i ścianach się pojawiały, przeważnie dość szybko ścierane przez okupanta, by następnego dnia znów sie pojawić. Pomysł pochodził od harcerek z „Wawra” i trafił do wyobraźni. A nastrój był taki, by nie dać się zgnębić. Odczuwali to też najmłodsi, dla których kawałek kredy był dostępną bronią. Postanowiłam narysować kotwicę na tarczy Syreny Warszawskiej. 'Zapraszała' postawą i przestrzenią. ..” [Co było dalej przeczytasz tu.]

18. lutego 1943 r. Komendant Główny AK, Generał Stefan Rowecki ("Grot") uznał kotwicę za symbol sabotażu i dywersji. Po wojnie, 1 sierpnia 1966 r. ostatni Komendant AK, Generał Bór-Komorowski zatwierdził kotwicę na tarczy (z imitacją muru) jako odznaczenie Armii Krajowej.

 

 

Mały Sabotaż

 

 

 

 

 

 

Malowanie kotwic stało się symbolem oporu i dało początek akcji Małego Sabotażu. Akcja ta, mająca na celu podtrzymywanie ducha oporu i nękanie okupanta, rozwinęła się z rozmachem pobudzając wyobraźnię, inicjatywę i poczucie humoru młodych ludzi w szeregach harcerskich. Akcja musiała byź zaplanowana do ostatniego szczegółu i przeprowadzona szybko i sprawnie, ponieważ odbywała się w miejscach publicznych, a złapanym groziło aresztowanie. Pierwszym założeniem Małego Sabotażu było utrzymanie lub przywrócenie polskiego charakteru miasta: ulice, wystawy w sklepach, chodniki i mury były nasze. Więc na murach malowano hasła i daty świąt narodowych. Pisano listy do właścicieli sklepów fotograficznych, aby usunęli fotografie umundurowanych Niemców a tym, którzy nie posłuchali tłuczono szyby. W kinach wyświetlano propagandowe filmy niemieckie – zorganizowano więc akcję plakatową „tylko świnie siedzą w kinie” oraz podrzucano śmierdzące płyny, aby ludzie przestali chodzić do kina. Propagowano pracę w zwolnionym tempie w zakładach pracujących na potrzeby Niemców – symbolem tej akcji był żółw, który również pojawił się na murach i parkanach. W dniu rocznic narodowych – 3. maja i 11. listopada – wywieszano biało-czerwone flagi....Ale najsłynniejszym wyczynem Wawra była głośna na cały kraj i świat cały sprawa tablicy na pomniku Kopernika.” Czytaj dalej...

 

 

 

 

 

 

 

 

Akcja pod Arsenałem

 

 

23. marca 1943 r. Gestapo wpadło na trop i aresztowało w Warszawie Jana Bytnara (ps. „Rudy”) jednego z harcerzy przedwojennej 23 WDH, uczestnika Małego Sabotażu a później Dywersji. Biciem chcieli wymusić zeznania. Już pierwszego dnia został tak skatowany, że na następne przesłuchania przynoszono go na noszach. Przetrzymywany był w więzieniu na Pawiaku a przesłuchania odbywały się w budynku Gestapo w Alei Szucha. Rudy do niczego się nie przyznał i nikogo nie zdradził. Przyjaciele z Dywersji postanowili go odbić z więzienia. Pracujący w fabryce słodyczy Wedla i mówiący dobrze po niemiecku kolega „Wesoły”, co kilka dni chodził na Szucha i zbierał od gestapowców zamówienia na czekoladę i cukierki. Przy okazji zbierał również informacje na potrzeby podziemia. On to wykrył, kiedy Rudego będą przewozić więźniarką z Szucha do Pawiaka. Z początku władze Kedywu nie chciały słyszeć o tak ryzykownej akcji, ale w końcu harcerze uzyskali zgodę. Akcja, którą dowodził późniejszy komendant Szarych Szeregów, Stanisław Broniewski („Orsza”) została zaplanowana w każdym szczególe.   Czytaj dalej...

 

 

 

 

Drużyna "Mury" w Ravensbrück

Niemieckie władze okupacyjne tłumiły wszelki opór. Aresztowano działaczy społecznych, w tym i instruktorów harcerskich, oraz ludzi podejrzanych o działalność konspiracyjną. W więzieniach byli przesłuchiwani i torturowani. Niektórych skazywano na śmierć a innych wysyłano do obozów koncentracyjnych. Relacje świadków mówią o tym, że harcerze i harcerki wyróżniali się w tych obozach postawą: pogodą ducha, uczynnością, godnością i inicjatywą. Rozpoznawali się bez słów i współdziałali spontanicznie, szukając okazji do czynienia dobra. Na przykład, harcerki w obozie w Stutthof prowadziły śpiewy i modlitwy; organizowały pogadanki historyczne i literackie oraz obchody świąt religijnych i narodowych; troszczyły się o osoby chore i potrzebujące wsparcia; łagodziły napięcia i chroniły osoby słabsze. Harcerki skierowane do pracy w pralni czy kuchni obozowej korzystały ze sposobności, aby wykradać skarpety, bieliznę i jedzenie dla potrzebujących współwięźniów.

Obóz w Ravensbrück był przeznaczony wyłącznie dla kobiet i tam właśnie Niemcy zaczęli przeprowadzać operacje doświadczalne na zdrowych kobietach. Kilka harcerek postanowiło przekazać światu zakonspirowaną wiadomość o tej zbrodni. Skomponowały list do rodziny w taki sposób, że pierwsze litery każdego wiersza złożyły się na informację, że między wierszami jest dodatkowy tekst – niewidzialnym pismem. A naprowadziły rodzinę na pomysł odczytania pierwszych liter wierszy wspominając w liście o ulubionej powieści lat dziecięcych, której bohater właśnie używał niewidzialnego pisma. Pod koniec 1941 r. w Ravensbrück powstała tajna drużyna harcerek, która miała w pewnym okresie nawet i 60 harcerek. Drużyna obrała godło „Mury”, ponieważ chciały być zwarte, silne, odporne na zło i być oparciem dla słabszych. Zbiórki odbywały się w umywalni, na najwyższych pryczach, lub na cichych uliczkach, gdzie mało kto chodził. Przyrzeczenie składały harcerki uroczyście – w nocy, za blokami, zwrócone czołem do Polski. Znalazły przedwojenny sztandar 13 Drużyny Harcerek i przechowały go w ukryciu aż do końca wojny. Słuchały po kryjomu audycji radiowych z Londynu i przekazywały innym więźniarkom wiadomości z Polski i ze świata.   Przeczytaj jeszcze...

 

Godzina "W"

Pod koniec 1943 r. AK w ramach „Akcji Burza” zaczęła przechodzić do jawnej walki z Niemcami, którzy cofali się pod naporem Armii Czerwonej. Chodziło o to, by wojsko polskie przejmowało władzę na ziemiach polskich. W miarę jak front przesuwał się przez ziemie polskie, zbrojne oddziały AK podejmowały walkę z Niemcami a następnie, zgodnie z wytycznymi dowództwa AK i rządu w Londynie, ujawniali się wobec Rosjan. Dowódcy sowieccy, natomiast, rozbrajali oddziały AK, podstępnie aresztowali dowódców i wywozili ich w głąb Rosji. Gdy front zaczął zbliżać się do Warszawy, powszechna wola obrony stolicy zarówno wobec Niemców jak i Sowietów była tak silna wśród żołnierzy AK, że musiało dojść do walki. Powstanie rozpoczęło się 1 sierpnia 1944 r. o godzinie „W” (17:00). O tej godzinie żołnierze AK znaleźli się na posterunkach w wyznaczonych punktach miasta. Wśród nich byli harcerze i harcerki z Szarych Szeregów – przydzieleni do poszczególnych jednostkek albo skupieni w harcerskich batalionach „Zośka”, „Parasol” i „Baszta”. Udział brały również oddziały odrębnych organizacji harcerskich Hufce Polskie i „Wigry”. Przez pierwsze cztery dni AK opanowała sporą część miasta, ponosząc znaczne ofiary w ludziach. Już w drugim dniu Powstania zmarła wskutek ran postrzałowych harcerka Krystyna Krahelska, sanitaruszka w oddziale dywizjonu „Jeleń” i autorka pieśni „Hej, chłopcy, bagnet na broń”. Po pierwszych sukcesach powstańców, Niemcy stopniowo odzyskiwali przewagę. Walcząc zacięcie o każdy budynek, powstańcy bronili się aż do pierwszych dni października. Armia Czerwona stojąca po drugiej stronie Wisły nie przyszła walczącej Warszawie z pomocą, tylko czekała, aż się AK wykrwawi i Warzawa legnie w gruzach

O zdobyciu czołgu niemieckiego przez batalion „Zośka” czytaj tu; a o ewakuacji rannych ze Starówki kanałami do Śródmieścia kliknij tu.  Kilknij tu, aby przeczytać Dzienniczek zastępu „Świetlików” z Powstania

 

Harcerska Poczta Polowa

 

 

 

 

Wybuch Powstania uniemożliwił mieszkańcom Warszawy poruszanie się po mieście. Walki uliczne, barykady wzniesione przez powstańców i podział na różne odcinki walki spowodowały to, że dzielnice były odcięte od siebie. Ludzie musieli zostać tam, gdzie zastała ich godzina „W”. Z czasem powstały przejścia przez piwnice, podkopy pod ulicami, a w końcu zaczęto przeprawiać się przez kanały ściekowe pod miastem. Niemcy walczyli o każdą dzielnicę. Już pierwszego dnia Powstania harcerki-łączniczki przenosiły meldunki i rozkazy. Szybko okazało się, że potrzebna jest również poczta polowa. Zorganizowanie tej służby powierzono Szarym Szeregom. Główna Poczta Harcerska mieściła się przy ulicy Świętokrzyskiej 28 i miała  oddziały w innych częściach miasta. Na terenach uwolnionych od Niemców instalowano sortownie i skrzynki pocztowe. Na czele każdego oddziału pocztowego stali instruktorzy a do pomocy mieli zastępy Zawiszaków – najmłodszych harcerzy, którzy przemykali się z torbami pełnymi listów wśród ruin i barykad, często pod obstrzałem wroga. Pracownicy poczty nosili na ramieniu opaski z literami S.P. i lilijką harcerską. Oprócz korespondencji wojskowej przenosili listy prywatne, prasę podziemną, książki i plakaty. Również harcerki przenosiły listy i przeprowadzały ludzi przez kanały. Przeczytaj jeszcze...

 

Druhna Oleńka na Wyspach Brytyjskich

Tuż przed załamaniem się wojny obronnej we wrześniu 1939 r., Olga Małkowska opuściła Cisowy Dworek i wyjechała na Zachód, aby móc tam kontynuować służbę dla Polski. Dotarła do Anglii w październiku 1939 r. W ciągu następnych miesięcy objechała wiele ośrodków, odbywając spotkania i wygłaszając odczyty na temat sytuacji Polski. Prowadziła bogatą korespondencję, Została odznaczona Krzyżem Zasługi przez angielską Królową. Kiedy w 1940 r. Niemcy podbiły Francję i rozpoczęły naloty lotnicze na Wielką Brytanię, tworzone na terenie Francji polskie oddziały wojskowe zostały ewakuowane do Anglii drogą morską, a następnie skierowane do Szkocji gdzie formowała się brygada pancerna pod dowódzstwem generała Stanisława Maczka. Wśród żołnierzy było wielu harcerzy. W grudniu 1940 r. odbyła się w Perth konferencja instruktorów harcerskich. Stworzono „Naczelny Komitet Harcerski na czas wojny” jako tymczasowe kierownictwo ZHP poza Krajem. Olga Małkowska została Przewodniczącą. Zamieszkała w Castlemains (Lanarkshire), rezydencji należącej do rodziny Douglas-Home. Odbywały się tam harcerskie spotkania, kursy i konferencje. Druhna Oleńka założyła tam szkołę harcerską, poświęcając się pracy z dziećmi i roztaczając matczyną opiekę nad żołnierzami polskimi. Tak, jak w Polsce dom jej, tętniący życiem, był otwarty dla wszystkich.  Więcej...

 

Szukajmy Przyjaciół!

Wiceprzewodniczący Naczelnego Komitetu Harcerskiego na czas wojny Kazimierz Sabbat przejął odpowiedzialność za kierowanie pracami ZHP poza Krajem. W początkowym okresie praca Komitetu skupiła się na tworzeniu kręgów starszo-harcerskich we wszystkich ośrodkach stacjonowania żołnierzy i lotników polskich. Następnie, budując na więzach międzynarodowego braterstwa skautowego, szukano przyjaciół dla Sprawy Polskiej. Akcja ta nawiązywała do hasła „Look for friends!” rzuconego wiele lat wcześniej przez twórcę ruchu skautowego Baden-Powella. Korzystając z przedwojennych doświadczeń Akademickich Kręgów Starszo-Harcerskich, harcerze polscy i szkoccy spotykali się na wspólnych obozach i konferencjach, na których opracowali plan przyszłej współpracy po oczekiwanym wyzwoleniu Polski. W krótkim czasie akcja szukania przyjaciół objęła wszystkie większe ośrodki Anglii (mapa). Wszędzie przedstawiciele harcerstwa spotykali się z władzami miejskimi, społecznymi i skautowymi, odwiedzali szkoły, prowadzili pokazowe zbiórki harcerskie dla dzieci szkockich i angielskich i szerzyli wiedzę o Polsce. Zyskani w ten sposób przyjaciele chętnie odwdzięczali się. Sami żyjąc w trudnych warunkach wojennych, organizowali wycieczki i przyjęcia dla polskich dzieci i młodzieży, zbierali słynne miedziane półpensy z okrętem, jako dar dla potrzebujcych, przekazywali odzież, koce, książki i zabawki na potrzeby Polaków na Wschodzie. Pisali listy do Polaków rozsianych po świecie. Komitet zajął się również dziećmi i dorastającą młodzieżą polską. W 1942 r. w Kinloch Rannoch w Szkocji zorganizowano pierwszą kolonię zuchową dla dzieci polskich z różnych szkół. Komitet utrzymywał stały kontakt z ośrodkami pracy harcerskiej we wszystkich krajach poza Polską, w tym i z ZHP na Wschodzie, które powstało na bazie Armii Andersa w 1942 r. W 1943 r. Komitet zyskał uznanie rządu polskiego, a z tym i subwencje na dalszą pracę i przeniósł się do Londynu. Pierwsze młodzieżowe jednostki harcerskie powstały na terenie Anglii w tym samym roku. Przeczytaj jeszcze...

 

Isfahan – miasto polskich dzieci

Po zerwaniu przez Hitlera paktu ze Związkiem Sowieckim i początkowych sukcesach niemieckiej ofensywy, władze sowieckie zgodziły się na uwolnienie więźniów i zesłańców polskich i na stworzenie polskich oddziałów wojskowych. Stworzenie Armii Polskiej powierzono zwolnionemu z więzienia na Łubiance generałowi Władysławowi Andersowi. Od sierpnia 1941 r. do siedziby wojska polskiego w Buzułuku (rejon Kujbyszewa) ściągali Polacy – mężczyźni, kobiety i dzieci – z najbardziej odległych stron, często pieszo pokonując tysiące kilometrów, bez środków do życia, cierpiąc głód i choroby. To Buzułuk naszą armię kresową tułaczy i wdów uratował. Władze sowieckie liczyły na to, że oddziały polskie zostaną rozesłane pojedyńczo na front i będą walczyły pod dowództwem sowieckim. Natomiast Anders rozumiał konieczność zachowania integralności sił polskich. Pragnął również ratować polską ludność cywilną. Zdecydował się ewakuować wojsko, wraz z kobietami i dziećmi, do Iranu, który był wówczas krajem okupowanym przez Aliantów. Od marca do sierpnia 1942 r. wyprowadzono 116,131 osób, w tym 20,000 dzieci i młodzieży (czyli około 10% deportowanych). Harcerka Oleńka Jarmulska-Rymaszewska, po śmierci matki w kołchozie w Guzarze, wspomina jak trafiła z siostrą Zosią do pracy w „sierocińcu” (który okazał się lepianką) w Karkin Batasz. Stamtąd wraz z dziećmi oddanymi jej pod opiekę odjechała pociągiem do Kranowodska nad Morzem Kaspijskim, a dalej statkiem do Pahlevi. (mapa) Zatrzymana przez enkawudzistę sprawdzającego nazwiska przy wejściu na statek, obawiała się rewizji, a miała w tobołku powieszonym przez ramię na harcerskiej krajce „...kronikę harcerską z Sarn, w niej portret Marszałka Piłsudskiego, kartki od szwagra ze Starobielska i od wuja z Węgier, akwarelkę naszego posiołka malowaną na odwrocie tapety, [...] książeczkę do nabożeństwa Mamy oprawną w kość słoniową [...] notatki z nazwami wszystkich miejscowości przez które przejeżdżaliśmy [...] żal tych relikwii – świadectwa naszej gehenny.” Na szczęście weszła wraz z podopiecznymi na statek i trafiłą do Isfahanu. Isfahan został nazwany „miastem polskich dzieci”, ponieważ tu zorganizowano pobyt dla paru tysięcy sierot w 21 „zakładach” mieszczących się w różnych budynkach. Tu dożywiano i leczono dzieci, zorganizowano szkolnictwo i zajęcia kulturalne i sportowe. Od początku było i harcerstwo. Rozwijało się żywiołowo. Starsze harcerki – uczennice gimnazjum prowadziły zajęcia zuchowe i harcerskie w różnych zakładach. Wychowawczynie z zadowoleniem stwierdzały, że dzieci, które od chwili wywózki doznały tyle zła, mogły teraz w dobrych warunkach z dużą pomocą harcerstwa poznawać dobro i z wiarą patrzeć w przyszłość. Hufiec Isfahański istniał do 1945 r. i liczył aż 12 szczepów.  Czytaj dalej...

 Palestyna

W miarę napływania transportów z Rosji, ludność cywilną przesiedlano do innych krajów. Po krótkim wypoczynku, odżywieniu i nabraniu sił w obozach przejściowych w Teheranie i okolicach, uchodźców wyprawiano w dalszą podróż do ośrodków w Palestynie, Indiach, Afryce, Nowej Zelandii i Meksyku. Wszędzie, gdzie byli Polacy, tworzyły się jednostki harcerskie. W oparciu o Armię Andersa, której siedziba od 1942 r. była w Palestynie, ukonstytuowały się władze harcerskie ZHP na Wschodzie, które objęły opieką jednostki harcerskie. Komendantem został Jeremi Śliwiński. Komenda koordynowała prace harcerstwa, delegowała instruktorów do pracy w terenie i załatwiała formalności związane z odkomenderowaniem z wojska do pracy harcerskiej. Ze strony wojska zajmował się tymi sprawami specjalny Referat Harcerski pod kierownictwem Zygmunta Szadkowskiego, późniejszego Przewodniczącego ZHP. Komenda ZHP na Wschodzie organizowała również wizytacje, kształcenie i kursy; opracowała dostosowane do potrzeb programy stopni i sprawności; i prowadziła szeroką działalność prasowo-wydawniczą, oraz wydawała pisma „Skaut” i przedruki podręczników harcerskich. W samej Palestynie główne ośrodki pracy harcerskiej były w Tel-Aviv, Jerozolimie, Ain-Karem i Nazarecie, gdzie zlokalizowano Junacką Szkołę dla chłopców i Szkołę Młodszych Ochotniczek dla dziewcząt. Komendantem harcerzy mianowano Ignacego Płonkę a hufcową harcerek – Władysławę Sewerynową.  W 1944 r. harcerki wzięły udział w trzydniowej wyprawie na górę Tabor. Wyruszyły grupami z Nazaretu, kierując się mapą i znakami patrolowymi. Nocleg miały w klasztorze Ojców Franciszkanów. Modlitwa wieczorna odbyła się w Bazylice Przemienienia Pańskiego. Następnego dnia odbył się bieg na stopnie i Przyrzeczenie wśród starych murów i zarośli na ogromnej przestrzeni Góry Tabor. Dzień zakończył się wspólnym ogniskiem z harcerzami i ze skautami arabskimi. Ostatniego dnia harcerki uczestniczyły w Mszy za żołnierzy poległych na froncie włoskim. Przeczytaj jeszcze...

 

Valivade

Indie, który były wówczas kolonią brytyjską, zapowiedziały przyjęcie 10. tysięcy uchodźców polskich z Rosji. Z pierwszym transportem Polskiego Czerwonego Krzyża w kwietniu 1942 r. przybyło przez Afganistan tysiąc sierot. Dzieci te, przeważnie schorowane i wygłodzone, zostały umieszczone w Balachadi niedaleko Jamnagar w południowo-zachodnim stanie Gujarat. Inicjatorką pracy harcerskiej była Janina Ptakowa. W Karachi (dzisiaj w Pakistanie) powstał ośrodek przejściowy dla osób czekających na ewakuację do Afryki i do Meksyku. Ale największe osiedle polskie na terenie Indii było w Valivade w stanie Maharashtra, 290 km od dzisiejszego Mumbai. Do pracy harcerskiej w Valivade zostali odkomenderowani Bronisław Pancewicz i Zdzisław Peszkowski (były więzień Kozielska przewieziony do innego obozu przed mordem w Katyniu; późniejszy Naczelny Kapelan ZHP). Obok zwykłej pracy harcerskiej, zbiórek, obozów i kursów, rozwijano specjalizacje. Druh Pancewicz pracował ze starszą młodzieżą w wieku wędrowniczym. Młodzież uczyła się angielskiego i zdobywała sprawności praktyczne, przydatne w pracy zawodowej. Organizowano kursy motorowe, topograficzne, gospodarczo-handlowe, rolnicze, kucharskie i samarytańskie. Druh Peszkowski, jako zuchmistrz kierował pracą z zuchami, prowadził kursy wodzów zuchowych i organizował różne imprezy. Nawiązano serdeczne kontakty ze skautami hinduskimi. Ostatnia grupa uchodźców polskich opuściła Valivade w marcu 1948 r. Przeczytaj jeszcze...

Tengeru i Koja

W lipcu 1942 do Afryki przybyły pierwsze transporty uchodźców polskich z Rosji. Osiedla polskie zlokalizowano w ówczesnych koloniach brytyjskich: w Ugandzie, Kenii, Tanganice (obecnie Tanzania), i Rodezji (obecnie odrębne państwa Zambia i Zimbabwe). Rozmieszczono ludzi w 22 osiedlach rozrzuconych na olbrzymich przestrzeniach, z dala od skupisk ludzkich i otoczonych drutem dla obrony przed dzikimi zwierzętami. (mapa) Żyło się bardzo prymitywnie, na przykład w Tengeru mieszkało się w chatkach ulepionych z ziemi i pokrytych liśćmi bananowymi. Harcerstwo zaproponowało młodym ludziom program zajęć i szansę działania. Jednostki harcerskie powstawały spontanicznie w osiedlach, częściowo na podstawie zawiązanej już w Teheranie więzi harcerskiej. Komendantka Chorągwi Harcerskiej w Afryce Zdzisława Wójcikówna pokonywała ogromne trudności, żeby dotrzeć z wizytą do rozsianych jednostek. Brak sprzętu zastępowała harcerska fantazja. Zdarzały się niespodzianki, n.p. harcerki obozujące u stóp góry Meru w Tanganice pewnego razu przeżyły wielki strach. „Zapanowała cisza, potem słychać rytmiczne kroki Masaii i za chwilę zobaczyliśmy ich samych, uzbrojonych w potężne dzidy, miecze i maczugi. Tą prymitywną bronią potrafią zabić lwa. Z każdej szpary namiotów spoglądały wystraszone dziewczęce oczy. Ubiór Masaja, to kawał skóry bydlęcej...” Co było dalej... W Koji (Uganda) pracę prowadziła Feliksa Morawska. Harcerki bardzo przeżywały walki 2. Korpusu we Włoszech a następnie Powstanie Warszawskie. Zorganizowały pracę zarobkową i uzyskane fundusze w wysokości £10 szterlingów (wówczas była to bardzo pokaźna suma) przesłały na pomoc dla rannych żołnierzy 2. Korpusu za co otrzymały osobiste podziękowanie od samego generała Andersa.  Młode harcerki pełniły służbę społeczną: opiekowały się dziećmi w sierocińcach i osobami starszymi, czytały książki kobietom pracującym w warsztatach osiedli, organizowały gry i zabawy dla dzieci, urządzały przedstawienia, opiekowały się kaplicą i grobami. Wszystko zostało udokumentowane w kronice hufca, która została przewieziona do Londynu po likwidacji osiedli polskich w Afryce w 1948 r. Przeczytaj jeszcze...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wrócić na główną stronę gazetki "Sto Lat" - Numer 3