Miejscem urodzenia Haliny Czaki 2 sierpnia 1922 r. był Gostynin w Polsce. Uczęszczając do Gimnazjum im. J. Słowackiego w Warszawie, które ukończyła w maju 1939 r., wstąpiła we wrześniu 1934 r. do 3-ciej Warszawskiej Drużyny Harcerek. Drużynową licznej drużyny była hm Tucha Piotrowska Dewitzowa. Przyrzeczenie złożyła 16 lipca 1936 r. Pełniąc potrzebne funkcje w Drużynie zdobywała kolejne stopnie młodzieżowe. W 1939 r. została przyboczną 3-ciej Warszawskiej Drużyny im. E. Plater.
W czasie wojny udało się jej z rodziną wyjechać do Francji. Studia wyższe odbyła na Politechnice w Grenoble w dziale chemii i elektrometalurgii.
We Francji przez pewien czas należała do francuskiej organizacji skautek, pełniąc jednocześnie różne funkcje w harcerstwie polskim. W latach 1941-1942 prowadziła drużynę starszych dziewcząt w Aix-les-Bains, potem do 1944 r. hufiec w Grenoble. W 1942 r. była oboźną i instruktorką obozu wędrowniczek w Claix. Przedtem odbyła dwa kursy kształcenia starszyzny organizacji francuskiej. W Seilhac od 15.7 do 15.8.1943 r. prowadziła kurs zastępowych organizowany przez Komendę ZHP w Francji, na obozie, prowadzonym przez obecną w tym czasie we Francji hm Marię Kapiszewską. W latach 1943-1946 była drużynową wędrowniczek francuskich, a w 1945-1946 r. prowadziła drużynę wędrowniczek w polskiej bursie w Uriage. Na obozie starszyzny w dniach 17-29.IX.1945 r. w Chapelle-en-Serval była oboźną. W czasie 13-19.IV.1946 r. prowadziła kurs drużynowych wędrowniczek w Pont-Sainte-Maxence.
Przez Naczelnictwo ZHP p.g.K. została mianowana podharcmistrzynią 25.7.1946 r.
We Francji Halina Czaki poślubiła hm Wacława Śledziewskiego Głównego Komendanta ZHP we Francji podczas okupacji niemieckiej. Hm Śledziewski z ramienia wojska był współorganizatorem i Komendantem Ośrodka Junaków w La Chapelle. Przede wszystkim był absolwentem Szkoły Instruktorów Zuchowych założonej i prowadzonej w okresie międzywojennym w Nierodzimiu przez hm Aleksandra Kamińskiego.
W lipcu 1948r. Druhostwo Śledziewscy wyjechali na stałe do Anglii.
Po przybyciu do Anglii, Halina Śledziewska została powołana przez ówczesną Naczelniczkę hm E. Andrzejowską do zespołu Głównej Kwatery Harcerek do Komisji Wędrowniczek. Przez pewien czas prowadziła też dział wędrowniczek w Komedzie Chorągwi W. Brytanii i współpracowała w prowadzonych koloniach zuchowych.
Zawodowo w Anglii Śledziewska pracowała aż do przejścia na emeryturę jako inżynier chemii w angielskich firmach
Harcmistrzynią mianowana była 15.XI.1950. W latach 1954 i 1958 uczestniczyła w NRH.
Na Zjeździe NRH 4-6.XI.1960 została wybrana Naczelniczką Harcerek ZHP p.g.K.
W czasie pełnionej funkcji rozpoczęła redagowanie w formie biuletynu dwumiesięcznika dla instruktorek p. t. „Węzełek” celem związania wymianą myśli i doświadczeń instruktorek rozsianych po wszystkich kontynentach. Z czasem „Węzełek" poza wypowiedziami instruktorek odnotowywał wszechstronną aktualną działalność harcerek odzwierciedlając od lat 60-tych całokształt życia Organizacji Harcerek poza Krajem.
Właśnie z Węzełka dowiadujemy się, że Naczelniczka hm H. Śledziewska w 1961 r. wizytowała obozy harcerek we Francji oraz w W. Brytanii obóz drużynowych, 2 obozy harcerek i 3 kolonie zuchowe.
W związku z istniejącym jeszcze okresem przejściowym gdy z braku instruktorek w niektórych ośrodkach harcerki włączone były do organizacji harcerzy, Śledziewska przeprowadziła reorganizację na terenie W. Brytanii i wydzieliła Z Organizacji Harcerzy oddzielne hufce harcerek podległe Komendantce Chorągwi Harcerek, zatwierdzone Rozkazem z dn. 22.II.1962 r.Z referatu Harcerek przy Komendzie Chorągwi Harcerzy w Argentynie, Rozkazem z dn. 22.II.1966 r. ustanowiła Chorągiew Harcerek w Argentynie. Również Rozkazem z dn. 3.V.1970 r. z Referatu Harcerek utworzyła Chorągiew Harcerek w Australii.
Śledziewska z tytułu pełnionej funkcji Naczelniczki utrzymywała stałe kontakty z Chorągwią Harcerek W. Brytanii i Francji szczególnie w okresie akcji letniej, niejednokrotnie we wspólnych obozach kształceniowych i konferencjach instruktorskich w ośrodku Chorągwi Harcerek we Francji w Stella Plage.
W związku ze stabilizacją życia uchodźczego coraz więcej instruktorek zgłaszało się do pracy i zwiększała się ich liczba biorących udział w zwoływanych NRH i Zjazdach ZHP. Z okazji tych zjazdów zwoływano konferencje instruktorek początkowo odbywające się w ośrodku Stella Plage, organizowane przez Śledziewską później pod nazwą Adastry poszerzane były programem krajoznawczym. Szczególnie o bogatym programie były Adastra IV w czasie 15-25.8.1970 r. i Adastra V 20-28.8.1972 r., zorganizowaniem których Śledziewska wykazała doskonałe zdolności organizacyjne i zamiłowania wędrownicze, dzięki którym instruktorki miały możność poznania wielu wspaniałych i historycznie z Polską związanych miejscowości Francji, Luksemburga, jak również w powrotnej drodze przez Rotterdam, Amsterdam i Hagę do Stella. Szczegóły z wyprawy są opisane i ilustrowane fotografiami w Węzełku Nr.48, październik 1970 i Nr.60, październik 1972.
W okresie od 14.8 do 7.9.1971 r. Śledziewska odwiedziła Zlot Wędrowniczek w St. Zj. Ameryki, spotkała się z gronem instruktorskim, młodzieżą harcerską i społeczeństwem w Chicago, Detroit i w stanicy harcerskiej Białowieża. Następnie w Kanadzie odwiedziła Zlot Drużynowych Chorągwi Harcerek w Vancouver. W Toronto uczestniczyła w spotkaniu z instruktorkami i zebraniu Zarządu Okręgu.
W latach 1978-1980 była członkinią NRH. Ponownie Naczelniczką Harcerek została wybrana 22.II.1981 r.
Podczas Zlotu ZHP p.g.K. w Belgii w czasie 29.7.-11.8.1982 r. była Komendantką Zlotu Harcerek.
Konferencje instruktorek zwoływała w 1981 w Stella Plage, a w 1985 i 1989 w Anglii.
Na zaproszenie instruktorek „ZHP powstałego w 1918 r.” Śledziewska z ramienia GKH-rek ZHPp.g.K uczestniczyła w Konferencji Instruktorek odbywającej się w czasie 15–17. III. 1991 w Krakowie. Jako redaktorka Węzełka znana i serdecznie przyjmowana.
Po ustąpieniu z funkcji Naczelniczki w 1989 r. jako członkini GKH-rek została dalej redaktorką Węzełka wydawanego przez GKH-rek poczytnego czasopisma nie tylko wśród instruktorek, ale też w kręgach społecznych interesujących się sprawami harcerskimi.
Znana i ceniona przez wszystkie instruktorki czujące się wspólnotą, nie tylko w rozproszeniu po świecie, ale też z Polską, zapoznając przez Węzełek co dzieje się w powojennym ZHP i ZHR w Kraju organizacjach służących tej samej wspólnej nam ideologii.
W Węzełkowej wolnej trybunie instruktorki dzielą się swoimi zainteresowaniami i spostrzeżeniami prowadzonej działalności w trosce o przekazywania ideologii harcerskiej następnym pokoleniom.Towarzyszący aktualnym problemom Węzełek wciąż spełnia wielką rolę w Organizacji Harcerek.
Hm H. Śledziewska poza artykułami redaktorskimi, w WĘZEŁKU Nr. 46 – VI 1970r. pisze o współpracy Organizacji Harcerek z Organizacją Harcerzy. W WĘZEŁKU Nr. 52/53, VI-VIII 1971r. wyjaśnia nazwę Zjazdu Ogólnego ZHP poza Krajem niezgodną ze statutową nazwą Walny Zjazd ZHP jako całości Harcerstwa Polskiego.
Dlatego w symbolicznym obrzędzie kończącym harcerski dzień, w braterskim kręgu poza Krajem, krąg nie jest zamknięty oczekując wzruszającego momentu możliwości utworzenia braterskiego kręgu Statutowego ZHP, na którego podstawach regulaminową działalność prowadzi ZHP poza Krajem.
Dhna Halinka zmarła 14 lipca 2005 r. w Londynie.
źródła: Archiwum GKH-rek ZHP p.K.
uzupełnienia hm E.Andrzejowskiej
Źródło: INSTRUKTORKI Organizacji Harcerek ZHP poza Krajem po drugiej wojnie światowej, hm Władysława Seweryna Spławska, Główna Kwatera Harcerek, Londyn 2004r.
Z PRZEMÓWIEŃ POŻEGNALNYCH
Wiadomość o śmierci Druhny Harcmistrzyni Haliny Śledziewskiej wstrząsnęła do głębi całą Rodziną Związku Harcerstwa Polskiego, działającego poza granicami Kraju. (...) Uczynki człowieka idą za nim do jego Stwórcy, a gdy Zmarła złoży przed Bogiem swój ostatni raport harcerski, twarzy Jej nie okryje rumieniec wstydu. Ona dobrze spełniła swój obowiązek Polki – Harcerki.
Nasza ukochana harcmistrzyni Halina Śledziewska odchodząc, pozostawiła nam do naśladowania niecodzienny przykład wybitnej, nieskazitelnej Polki – Harcerki, która nie zmarnowała swego doczesnego życia, lecz poświęciła je najwyższym ideałom. Była ona dla wielu pokoleń wzorem harcerskiej służby całym życiem – Bogu, Polsce i bliźnim. (...) Śmierć jest najgorsza dla tych, którzy pozostają w nieutulonym żalu i bólu; do nich należy najbliższa rodzina Zmarłej, z którą łączymy się w tej wielkiej żałobie.
Żegnam Ciebie, z wielkim bólem i żalem, ukochana nasza Halinko – tak bliska harcerskim sercom, i wierzę, że to co wniosłaś do naszej harcerskiej rodziny, nie będzie zapomniane, lecz pozostanie w naszej pamięci, tak jak żyć będzie zawsze pamięć o Tobie. Jako Przewodnicząca, żegnam Ciebie, Druhno Instruktorko, w imieniu całego Związku Harcerstwa Polskiego, działającego poza granicami Kraju na Twoją ostatnią drogę do wieczności, naszym harcerskim CZUWAJ !
Śpij spokojnie ... w cichym śnie spocznij już... Bóg jest tuż!
Hm. Barbara Zdanowicz
DZIĘKUJĘ
CI, HALINKO,
za te 60 lat wspólnego Harcowania. Zaczynałyśmy w Warszawie, nie od zuchów, lecz w gimnazjalnych drużynach, Ty w Trójce u Słowackiego, w nowym gmachu przy ulicy Wawelskiej, ja w Szarej Szóstce u Platerówny, Piękna 24. Dla ożywienia szarości chust, nosiłyśmy czerwone drewniane kulki na zielonych drucikach, wielka nowość wprowadzona gdy byłam ochotniczką. A w Trójce u Słowackiego było tyle harcerek, że starczyło na trzy drużyny: czerwoną, czarną i złotą, ale zawsze była to Trójka, z kolorowym przymiotnikiem.
Zapoznała nas ze sobą w Paryżu w 1945 roku hm. Maria Kapiszewska, moje guru harcerskie. Pod jej okiem prowadziłyśmy obozik dla tuzina wędrowniczek w ośrodku La Chapelle. Ale mieszkałaś w Grenoble, tylko wpadałaś do Paryźa, przez który w 1945/6 roku przewijało się liczne grono harcerskie z Niemiec i z Polski. Zadziwiające, że umieli znajdywać nas, paryżan, nie było przecież żadnej elektroniki, tylko wrodzony węch harcerski i tropy. Podczas jednego z takich niedzielnych spotkań na zielonej trawce podparyskiej, ochrzciłaś mnie Jarzębiną, ku mej dozgonnej wdzięczności. Dopiero teraz, pisząc te słowa, uświadomiłam sobie, że to barwne imię harcerskie związało mnie z macierzystą drużyną, oraz że otrzymałam je podczas fascynującej, gorącej wymiany zdań na temat: - Polska czy emigracja, jakie perspektywy dla Harcerstwa? Jak się ułożą harcerskie stosunki między Warszawą a Londynem? Najgłębiej wdzięczna jestem Naczelniczce i redaktorce WĘZEŁKA za utrzymywanie niezależnej myśli Organizacji Harcerek w ramach ZHP pgk, co nie zawsze było łatwe i nieraz dużo nerwów kosztowało.
Nie odwiedzałam Anglii od 1951 do 1980 roku. Nie istniały e-maile, telefony sporo kosztowały, nie pisywałyśmy długich listów - a jednak było między nami pełne porozumienie na temat stosunków z Polską. Może ten jarzębinowy chrzest utrwalił we mnie ducha i nastroje przedwojennych harcerek, które nie ulegały rozłamom na linii sanacja-endecja. Wielki też wpływ na nas obie miała Marysia Kapiszewska i nieraz myślę, że przedwojenna postawa organizacji harcerek, z dala od „polityki”, bardzo by się była przydała władzom ZHPpgk w Londynie...Oprócz zasadniczego podziału (na niezłomnych niepodległościowców kontra reżymowcy czyli kolaboranci,) mieliśmy przez lat kilkanaście podwójną władzę najwyższą: prezydent August Zaleski z jednej strony, a z drugiej Rada Trzech (Anders, Raczyński, Arciszewski). Gorącość partyjnego zaangażowania sięgała tu do nas w USA, zrozpaczona Janka Odrzywolska – Gazdajka - pisała z Detroit: -„...mamy dwie konkurencyjne akademie trzeciomajowe, postanowiłyśmy, że zuchy pójdą z rodzicami, wedle ich wyboru, a harcerki... (? Nie pamiętam, jaki salomonowy wyrok Janka wydała, ale pamiętam, ze list kończył się westchnieniem:- „Wywiozłabym tych naszych polityków na bezludną wyspę...”)
Podobnie jak redaktor Jerzy Giedroyc w KULTURZE paryskiej, Halinka sama nie pisała do WĘZEŁKA, ale nawet kiedy już głowa i nogi zaczęły odmawiać jej posłuszeństwa, troszczyła się o jego regularne wydawanie niemal do ostatka. Pamiętam jej telefon, dwa razy tego samego dnia:- „Zgubiłam numer do Dzidki, a miała przysłać do WEZEŁKA...” Podczas Adastry w Chicago w 2002 roku pięknie wzrokowo i z dużym wysiłkiem elektronicznym i pocztowym WEZELEK usiłował przedstawić swoje znaczenie dla nas i dotrzeć do wszystkich instruktorek na świecie.
Trwałym osiągnięciem WĘZEŁKA jest stały dział „Co słychać w Polsce”. Wieści z ZHP i z ZHR Halinka drukowała na przemian po lewej i prawej stronie, „żeby nie wyglądało, że faworyzujemy” - śmiała się. Opowiadała mi o wizycie w Warszawie na Konopnickiej, gdzie w redakcji CZUWAJ u Adama Czetwertynskiego i Misi Jankowskiej do świetnych ciastek wypiła aż trzy szklanki herbaty. Znając Misię i Adama, gwarantuję, że nie spisali zasad ideowej współpracy, lecz serdecznie się zaprzyjaźnili. Od nr 216 – październik 1998 wieści przysyłał Adam, aż Halinka z Misią uznały że lepiej aby harcerka pisywała do żeńskiego pisma. Misia objęła pałeczkę od Nr 231 – kwiecień 2001. Hm Magdalena Jędrzejewska pisywała od początku od ZHR; będąc w Anglii odwiedzala Halinkę.
Musze kończyć. Słyszę słowa Halinki:- „Młodsze nie czytają długich artykułów”. Danka też przestrzega tej zasady.
Uschły po prawie 40 latach moje piękne Jarzębiny, dar mej drużynowej Szarej Szóstki warszawskiej, Reni Czarnieckiej-Malewiczowej z Bantam. Wielką wagę w mym życiu odgrywa Regina Laudis O.S.B. i Bethlehem. Podpisuję się więc, dla przypomnienia internatowego adresu:

W czasie pogrzebu dhny Śledziewskiej wróciłam myślami do lat 60-ych. Wtedy Ona zainteresowała się harcerkami poza -londyńskimi, które jeszcze – o dziwo – były członkiniami hufców męskich. Zdecydowała, że „wojenne czasy” już minęły i stać nas na to, żeby się odłączyć i działać samodzielnie. Powstały wtedy hufce „Kaszuby”, Mazowsze”, „Wawel” – i ostatni, wyodrębniony z hufca męskiego „Szczecin”, hufiec „Pomorze” który mnie powierzyła, co uważałam za wielki zaszczyt. Nie było łatwo – wiele harcerek nie rozumiało sensu samodzielnego
istnienia hufców żeńskich, a pewien instruktor - obecnie na wysokiej funkcji – przepowiadał, że nie wytrzymamy dłużej, niż 6 miesięcy... Wszystkie te hufce obchodziły parę lat temu 40-lecia pracy i działają nadal. A wszystko to dzięki inicjatywie i determinacji jednej osoby.
Hm. Ewa Petrusewicz, Bath
Na zdjęciu Druhna Haljna Śledziewska z instruktorkami Hufca Pomorze
Swindon Dzień Myśli Braterskiej 1988
Źródło: Węzełek nr 258, październik 2005