Hm.
Felicja
Fedorowicz Ożarowska
Uśmiechnięta. Elegancka. „Zawsze była dla wszystkich taka miła i pogodna” pisze Basia. A Virga (Szymankiewicz) dodaje: „Jeśli kiedykolwiek będę pamiętać wielką damę z prawdziwego zdarzenia, to właśnie była Nią druhna Fela Ożarowska.”
Ponad ćwierć wieku sekretarka Hufca Harcerek „Podhale” w Nowym Jorku (obejmującego Nową Anglię i New Jersey), założycielka korporacji Polish-American Youth Incorporated. Spokojem, wytrwałością, wielką znajomością ludzi, wysoką inteligencją, dogłębnym zrozumieniem Harcerstwa, wyróżniała się w gronie instruktorskim; była pomostem i łącznikiem poprzez osiem Hufcowych. W niezliczonych listach, sprawozdaniach, zebraniach, zawsze potrafiła złagodzić napięcia; kroplą złocistej oliwy uspokoić wzburzone fale. „Ile troski o bliźnych, ile miłości przebija z tych listów” pisze Hela (Boguniewicz) (pierwsza hufcowa z 1957), przeglądając Feli korespondencję, do archiwum Hufca „Podhale”.
Urodzona w Borszczowie koło Czortkowa 3 grudnia 1919r., Fela i Julia Fedorowicz należały do drużyny harcerek im. Marii Konopnickiej przy gimnazium państwowym w Buczaczu (woj. tarnopolskie), Hufiec Stanisławów, Chorągiew Lwowska. Wojna zastała tam Felę w stopniu samarytanki, na funkcji przybocznej drużyny, po maturze i rozpoczętych studiach na Akademii Handlu Zagranicznego we Lwowie, gdzie należała do Kręgu Starszoharcerskiego. Z rodzicami wyjechała do Rumunii, w ośrodku uchodzczym Craiva była instruktorką pływania w klubie sportowym, który wkrótce przemienił się w drużynę harcerską. W kwietniu 1941r. rodzina znalazła się w Palestynie; Druhna Julia prowadziła gromadę zuchów i drużynę harcerek w Jerozolimie, przy wydatnej pomocy KPH, którego podporą były pani Helena Federowicz, matka Feli i Julii przez 50 lat działaczka harcerska: od Polski poprzez Rumunię, Bliski Wschód, Kanadę i Nowy Jork (zmarła 17 stycznia 1985r., pochowana w Amerykańskiej Częstochowie).
Jako studentka uniwersytetu amerykańskiego w Bejrucie, Fela tylko dorywczo przebywała z rodziną w Jerozolimie, ale pomagała w letnich obozach jako instruktorka wychowania fizycznego i przetłumaczyła z angielskiego „The Patrol System for Guides,” wydane nakładem sekcji Wydawniczej Armii Polskiej na Wschodzie w lipcu 1943r.
+ + + + + +
„Moje następne zetknięcie się z harcerstwem nastąpiło dopiero w Stanach Zjednoczonych w 1955r. kiedy z ogłoszenia w gazecie dowiedziałam się o istnieniu Kręgu Starszoharcerskiego i przyszłam na zbiórkę w Domu Narodowym St. Mark’s Place w Nowym Jorku,” pisze Fela w jednym z kilku życiorysów i wykazów służby. Skrupulatnie wypełniała wszystkie zadania korespondencyjnych kursów na przewodniczkę, phm i hm, zdobywając kolejno stopnie instruktorkie w 1958r., 1961r. i 1966r.
|
Dhn. Felicja Ożarowska pierwsza z prawej na radzie hufca w 1970 u Ireny Rak w Rowayton, CT. Obecne 1) Wiesia Kruszewska, Basia Przybylska, 2) Janina Dagys, Irka Wyrębkiewicz, Ania Stachowiak, Jadwiga Chruściel, 3) Zosia Langner, Regina Żujewska, Jadwiga Langner. |
„Że też Feli chce się zapisywać tyle papieru, przecież mogłaby uczyć kierowniczki kursu.” – dziwiła się Renia (Malewicz).
Ale taka właśnie była Fela wiernie realizująca cechy charakteru instruktorki, jak sama określiła:
· pozytywne nastawienie do wszelkich poczynań
· życzliwość, szeroko pojęta miłość bliźniego
· wiara w urodę życia, radość
· „reliability”, brak mi polskiego wyrażenia, że na instruktorce można polegać jak na Zawiszy
Powołana na kurs phm, pisze do hm. Ireny Łukomskiej 4 listopada 1961r.:
„Mój udział w pracy harcerskiej jest czysto papierkowy, z młodzieżą prawie zupełnie się nie stykam i nic z siebie nie daję. Na Harcerstwo nie znajdę więcej czasu nich dotychczas, a już teraz gnębi mnie to, że tak mało robię. Zżyłam się na Ewę, która twierdzi, że nie wierzy w możliwości harcerstwa – ja wierzę, ale tylko teoretycznie, bo praktycznie sama się nie przyczyniam... Mój dzień zaczyna się o 7-ej rano, kończy się o pół nocy. Między wożeniem dzieci (troje, każde do innej szkoły), gotowaniem, praniem, sprzątaniem...”
Nasz dwugłowy-czteroręczny sekretariat-skarb „Podhala” wyżywał się w codziennej 10-cio minutówce na druciku. Nie tylko na temat „de harcibus.” Mówiła Fela, że tropem zastępu Żurawi nie daleko zajedziemy w Ameryce, że w „Metodzie” Ewy Grodeckiej – tej biblii harcerek – nie ma ani słowa o służbie Bogu, że Harcerstwo ma być kuźnią charakteru, ale charakter wykuwa się poto, aby lepiej służyć, „nie sztuka dla sztuki,” silny charakter mają gangsterzyi dyktatorzy!
Postawa Feli zawsze była dowodem, że poważnie, całym życiem, pełniła służbę od chwili złożenia przyrzeczenia na ręce Naczelniczki, hm. Jadwigi Wierzbiańskiej, podczas Zlotu 25-lecia ZHP w Spale.
50-lecie obchodziła na Zlocie w Yankee Springs (Michigan), 75-lecie na biwaku w amerykańskiej Częstochowie w maju 1985r.
30 lat przedtem przyprowadziła swoje dzieci na świetego Mikołaja – i odrazu czynnie włączyła się do harcerskiego grona nowojorskiego, które organizowało zabawy dziecięce, oraz kolonie-oboziki, przed powstaniem Hufców Harcerek i Harcerzy.
Przyjmowała zgłoszenia na wielki „Bal u Królewny Wiosny” w 1956r., przygotowywała i pomagała prowadzić w Bantam (Connecticut) akcję letnią w 1956r., 1957r. Nieszczęsny wypadek w Leighton, (Pennsylvania) - perypetie prawne, wskutek wypadku i braku odpowiedniego ubezpieczenia, zdopingował Felę do inkorporowania naszego Hufca i wzorowego postawienia wszelkich formalności prawnych.
Nie mówiła o dolegliwościach ani trudnościach. 4 sierpnia 1958r. pisze do hm. Jadzi Miskowej, kierowniczki kursu: odpowiedź moja spóźnia się z powodu złego stanu zdrowia, operacji, którą właśnie przeszłam...” Wypowiedzi Feli, w listach, na kursach, w opracowaniu ankiety Harcerek (1959), tzw. akcja „Podhala” (1962r., na temat instruktorek w Chorągwi), w sprawozdaniach z rad Hufca, protokóle ze Zjazdu Okregu (wrzesień1973r.) są odbiciem jasności myśli i wyczucia istoty ruchu harcerskiego, przy jednoczesnej skrupulatności organizacyjnej i wielkiej trosce osobistej o każdą harcerkę.
6 stycznia 1959r. pisze do Komendatki Chorągwi: „w spisie harcmistrzyń w USA muszę sprostować niedokładność, brakuje mojej Hucowej, hm. Heli Boguniewicz, która pomimo trudnych warunków jest bardzo czynna.”
|
Felicja Ożarowska (po
środku) z Jadwigą Chruściel, Basią Kasprzycką, i Janiną Dagys na
Zjeździe Okręgu |
Fela troszczy się o następne Hufcowe, o wypełnienie wszystkich poleceń Komendy Chorągwi. W życzeniach na poświęcenie sztandaru Hufca od hm. Ireny Łukomskiej czytamy w 1968:
„Na kamienistej glebie podhalańskiej osiągnełyście bogaty plon, z którego możecie być dumne – szczery, długoletni wysiłek w ciąglym odnajdywaniu prawdziwie harcereskiego ducha we wzajemnych stosunkach, osiągnie porozumienia mimo nieuniknionej różnicy zdań, wielka wzajemna lojalność i szacunek, łatwe przyznawanie się do błędów, które wszyscy popełniamy, chęć naprawiania i nie powtarzanie krzywd, które w każdym zespole sobie nieświadomie wyrządzamy... Oceniam zarówno Wasze trudności zewnętrzne jak i osiągnięcia wewnętrzne w utrzymaniu prawdziwie harcerskich stosunków wzajemnych i w przekazywaniu tej najważniejszej sprawności młodszemu pokoleniu... Niechże oznakę porozumienia i harmonijnego współżycia będzie dla Was tarcza Podhala. Feli, Ewie (Gierat), Heli i Jadzi (Chruściel) życzę nadal radości płynącej z prawdziwej przyjaźni. Ciepło tego uczucia daje młodym nie tylko oparcie i zachętę, ale tę swojską atmosferę...”
Ostatnimi czasy Fela czuła się zmęczona, ale nadal wypisywała liczne papierki i starała się przyjeżać dwa rzy do roku na Radę Hufca. Rozumiała młodość i dynamikę Ameryki, już w latach 50-tych zachowała wiersz:
„America means tomorrow, means a beginning, starting all over...
The future lies ahead, a winding upward journey – to the stars!”
Między gwiazdami Fela czuje się jak w domu. Cieszyła się na Święto Dziękczynienia, dwóch wnuków, cała rodzina... Odbyło się dokładnie tak jak chciała, ale już bez Niej, w przeddzień pogrzebu, który w liście do mnie zaplanowała na zapas – nie spodziewając się tak wczesnego terminu. Prosiła by harcerki zaśpiewały Idzie Noc... Poprosiła o Psalm: Uradowałem się gdy mi powiedziano: idziemy do Domu Pańskiego.”
Umarła w niedzielę 23 listopada 1986, święto Chrystusa Króla, mające te słowa w tekscie Mszy Św.
Pochowana w harcerskim mundurze, w Amerykańskiej Częstochowie, naprzeciw grobu swej Matki. Od Jej krzyża (harcerskiego), zamierzamy rozpocząć tablicę w kaplicy cmentarnej z krzyżami odchodzących na wieczną wartę.
hm Ewa Gierat, 1986r.