Kominek w ogrodzie Muzeum Powstania Warszawskiego
Warszawa, 1-go sierpnia 2010r.
Do symbolicznego rozpalenia ogniska zaproszono Prezydenta-elekta RP, druha phm Bronisława Komorowskiego. Zamiast ogniska rozstawiono znicze.
Kominek był poświęcony pamięci wszystkich poległych w Powstaniu Warszawskim a w szczególności harcerek i harcerzy, którzy oddali życie w służbie Bogu, Polsce i bliźnim.
Złączyliśmy się z poległymi harcerkami i harcerzami śpiewem i myślami. Na kominek złożyły się wyłącznie piosenki z okresu przedwojennego i wojennego. Te piosenki kształtowały ducha służby, który pozwolił naszym poprzednikom wytrwać w walce i w pracy dla Polski, w Kraju i poza jego granicami.
Płonie Ognisko
Piosenka Zlotu „Twierdza”: Wolności jasno świeć nam słońce (1935)
Bracia Skauci (1917)
Słowo Prezydenta-elekta RP, druha phm Bronisława Komorowskiego
Chociaż Każdy z nas (lata 20te)
Z miejsca na miejsce (1928)
Gdy szedłem raz od Warty (lata 30-te)
Pod żaglami Zawiszy (1935)
Wiązanka
Wiersz – Przyśniła się dzieciom Polska
Rozszumiały się wierzby
Piechota
Serce w plecaku (1933/34)
Szare Szeregi
Hej Chłopcy (1943)
Pytali się nas daleko (1943)
Dziś do Ciebie
Deszcze jesienny deszcz (1943)
Wiersz – Żądamy Amunicji
Pałacyk Michl’a (1944 – w pierwszych dniach powstania)
Po całej Polsce
Gawęda – wygłosił hm Marek Szablewski, który opowiedział historię Powstania przez pryzmat przeżyć jego Ojca
Na polanie
Już do odwrotu
Materiały do wykorzystania podczas ogniska/kominka o Powstaniu Warszawskim
MODLITWA
Wiersz Krystyny Krahelskiej napisany w latach 1942 – 1943 w jakiś sposób przepowiadający jej śmierć wskutek ran postrzałowych poniesionych w pierwszym dniu Powstania.
Chryste Panie z przydrożnych połamanych krzyży,
Krzyżowa nasza droga – droga do zwycięstwa
Daj nam siłę wytrwania, daj nam wolę męstwa
I Polskę oczom naszym strudzonym przybliżaj.
Strudzony Zbawicielu spalonych kościołów,
Każdą kroplę krwi naszej przemień nam – na ołów.
Wytrwamy gdzieś w podziemiach – jeśli tego trzeba
By jak ukryta woda wytrysnąć z ukrycia.
Daj nam Chryste przydrożny silną wolę życia –
I daj nam śmierć żołnierską, jeśli umrzeć trzeba.
Poprzez ciemność i burzę daj nam iść najprościej
Drogą do Nowej Polski – drogą do wolności.
Wiersz nagrodzony w konkursie literackim ogłoszonym w pierwszych dniach Powstania.dla uczczenia Święta Żołnierza 15-go sierpnia.
PRZYŚNIŁA SIĘ DZIECIOM POLSKA
Wiersz podpisany pseudonimem Dan 693
Przyśniła się dzieciom Polska,
Czekana od tylu lat,
Za którą walczył nasz ojciec,
Za którą ginął nasz dziad.
Przyśniła się dzieciom Polska,
W purpurze żołnierskiej krwi,
Szła z pola bitym gościńcem,
Szła i pukała do drzwi.
I poszli chłopcy w okopy,
Przypadli Polsce do nóg,
Będą walczyć za sprawę
„Tak im dopomóż Bóg!”
ŻĄDAMY AMUNICJI
Zbigniew Jasiński ps. „Rudy”, żołnierz harcerskiego batalionu „Zośka”, sierpień 1944 r. – Wiersz ten był powszechnie znany i powtarzany w czasie Powstania.
Tu zęby mamy wilcze, a czapki na bakier,
Tu u nas nikt nie płacze w walczącej Warszawie:
Tu się Prusakom siada na karki okrakiem
I wrogów gołą garścią się dławi.
A wy tam wciąż śpiewacie, że z kurzem krwi bratniej,
Że w dymie pożarów niszczeje Warszawa
A my tu nagą piersią na salwy armatnie,
Na podziw wasz, na śpiew i na wasze brawa.
Czemu żałobny chorał śpiewacie wciąż w Londynie,
Gdy tu nadeszło wreszcie oczekiwane święto?
U boku swych chłopców walczą tu dziewczęta,
I małe dzieci walczą i krew tu dumnie płynie.
Halo!.. Tu serce Polski!... tu mówi Warszawa!
Niech pogrzebowe pieśni wyrzucą z audycji!
Nam ducha starczy dla nas i starczy go dla was!
Oklasków też nie trzeba!
Żądamy amunicji!
ZASTĘP „ŚWIETLIKI” W POWSTANIU WARSZAWSKIM
Fragmenty dziennika pisanego przez Zofię Zawadzką ps. “Koza”, zastępową konspiracyjnego zastępu „Świetliki”, z 1 Warszawskiej Żeńskiej Drużyny Harcerskiej, tak zawanej „Zielonej”. Harcerki z zastępu „Świetliki” weszły w skład obsady małego szpitala powstańczego, mieszczącego się w gmachu Instytutu Głuchoniemych i Ociemniałych na placu Trzech Krzyży.
Koniec lipca 1944
W tym gorączkowym nastroju nie sposób coś robić, a o czytaniu czy nauce nie ma już mowy. Do nas przez cały dzień pielgrzymki ludu. Stale któraś z dziewcząt przychodzi dowiedzieć się, czy nie ma czegoś do roboty. Większość z nas jest już w Warszawie. Świetliki wszystkie – czekamy. Boże drogi, kiedy wreszcie nadejdzie ta chwila tak długo przez nas wszystkich oczekiwana, do której tak przygotowywaliśmy się.
Wtorek, 1.VIII.1944
Rano dowiadujemy się, że o 15 mamy być wszystkie na punkcie. Godzina 15, jesteśmy. Czekamy na rozkaz. Żaden łącznik się nie zjawia. Czas mija. Godzina 17. Słychać strzały. Wyglądamy przez okno i widzimy naszych chłopców z butelkami, z pistoletami, kierujących się do wyjścia. W głowach nam się zupełnie nie mieści myśl, że to już Powstanie. Po chwili słyszymy głos Joli: „Całość baczność”, a potem rozkaz. Teraz pośpiesznie zabieramy się do zeszywania opasek i przenoszenia lekarstw. [...] Siedzimy na korytarzu, gdyż walą potwornie. Jeszcze nie jesteśmy przyzwyczajone do takich huków. Za chwilę przyniesiono nam rannych. Robi się niesamowity gwałt. Pani doktor opatruje, my pomagamy, przychodzą jakieś sanitariuszki spod 8-go, które zgubiły swój pluton. W dalszym ciągu walą bez przerwy ale to już nie robi na nas takiego wrażenia. Do samego wieczora roboty mamy dużo. [...] Około północy schodzimy wszystkie do schronu.